Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


Translate

sobota, 31 grudnia 2011

...a na końcu kot...

Ostatnio zrobiłam kilka kartek na pożegnanie Panów, którzy w przyszłym roku idą na emeryturę, a wczoraj byli ostatni dzień w pracy.
Nestety zdjęcia zdążyłam zrobić tylko jednej, tej pierwszej. Inne kończyłam po nocy i zapomniałam uwiecznić cyfrowo. Ale zainteresowani byli wzruszeni, a to najważniejsze.
Ta karteczka była dla Tomasza, pieszczotliwie zwanego Hitlerem, zwolennika porządku, człowieka pracowitego, sumiennego, emocjonalnego, który wzbudzał jednak kontrowersje i ambiwalencje...łatwo domyślić się u kogo i jakie :) Jedna z niewielu osób, które tak na prawdę w tej mojej nowej pracy bardzo polubiłam.




 Tomasz jest fanem Republiki i innych rockowych kapel, ubiera się na czarno i lubi grzebanie przy samochodach. Tak w skrócie. Stąd kawałek tekstu piosenki i inne detale.

Mija też rok, od kiedy w pracuję w nowym miejscu, a było to jakbym dostała patelnią w głowę, nie jeden zresztą raz. Ale dzięki niektórym osobom nadal mogę myśleć,że jeszcze nie jest ze mną tak źle i mogę nadal twierdzić, że nie ma się co za bardzo dostosowywać do obowiązujących tradycji, bo nic dobrego z tego mi jeszcze nie przyszło. A przynajmniej mogę na siebie patrzeć w lustrze...Dlatego na koniec tego roku jestem wdzięczna za to czego mogłam się nasłuchać i nauczyć od Tomasza, od mojej byłej Pani Kierownik, oczywiście mojego Lubego i kilku jeszcze innych osób. Żeby nie brzmiało to jak odbieranie jakiejś nagrody  to na koniec dodam, że ten rok był dla mnie też ważny pod względem rękodzielniczym, choć ostatnio dokonałam przemyśleń, że kolejny rok ciągle eksperymentuję, a rzadko kiedy systematyzuję wyniki i weryfikuję hipotezy na poziomie świadomym...

A jeśli chodzi o zaczynający się jutro Nowy Rok, to chciałabym Wam wszystkim życzyć tego, byście mogli postępować w zgodzie z własnymi przekonaniami i byli zadowoleni z rezultatów waszych zmagań twórczych; a jeśli nie Wy sami, to chociaż otoczenie, żeby się cieszyło z tego, co stworzycie, bo przecież Twórcę, jeśli nie jest oczywiście megalomanem, najtrudniej zadowolić :)

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Bombka przy kawie

Kolejna bombeczka, z bombką kawową w środku i drewnianym aniołkiem. Do tego kwiaty, śniegowe kule i śnieżynki. I trochę jeszcze innych duperelków. Moja mama twierdzi,że za dużo, ale to ma być tak,że nie od razu wszystko widać, po trochu można dostrzegać, skupiać wzrok.



I jeszcze świątecznie dla fanów Minuscule!

środa, 21 grudnia 2011

choinki i inne takie...

Nadal w przewadze biel, inne kolory w awangardzie.
Choinki miały być na patykach i w doniczkach, ale na razie ich nie mają i nie wiem, czy zdążą w tym roku mieć. Brak czasu i pamięci, żeby jakieś badyle znaleźć na dworze. A pod śniegiem to w ogóle chyba trudno szukać...ale jest śnieżek, choć taki chwilowy...





 Do tego podam jeszcze jedną z kartek świątecznych, które posłałam...

 i kolejne bombki z wnętrzem w zbliżeniu:



Mam ich jeszcze parę w zanadrzu, ale co z niego się wyłoni...czas ucieka...

Przy okazji pisania, nie omieszkam też pożyczyć Wam wszystkim wesołych, pełnych ciepła, sielskości, ostoi spokoju i odpoczynku Świąt Bożego Narodzenia! Ja uwielbiam usiąść wieczorem, przy zgaszonym świetle, obserwować tajemniczo oświetloną igiełkami lampek choinkę...to najlepszy relaks i ukojenie...Wam również go życzę, w ulubionych przez Was momentach!

niedziela, 11 grudnia 2011

znów z malinami...bita smietana :)

Białego szala robionego przeze mnie to sobie jeszcze nie sprawiłam...
Ale jakieś tam już kiedyś robiłam, tylko, że one leżą schowane w pudle i nie robiłam ich dla siebie.
Miał być w miarę prosty w formie, cieplutki, by grzał szyjkę i z małą jedwabną falbanką. Ale, że nigdy niczego nie zakładam do końca, to falbana jednak musiała się jakoś folii wymknąć i zrobiła się znacznie większa. I zresztą minimalizm jak zwykle szlag trafił i mam przesadzony, dramatyczny szal...Ale co tam, grunt, że ciepły dla szyi i na dwa razy wokół.


 

 loki

 lewa strona


 a tu lśni silk laps i na brzegu nylon

Ach, no i byłam na Festiwalu w Poznaniu, spotkałam znajome filcowe i forumowe, poznałam moją idolkę Anię Kantorysińską , obejrzałam też mnóstwo różnych filców...nadal chyba jednak nie wszyscy odróżniają filc od prefilcu w tym co robią, ale narzekać nie będę...i tak jest lepiej.
Zakupiłam dużo różnych materiałów do robienia kartek, nie tylko świątecznych, narobiłam sobie smaka na zestawy papierów DCWV, u nas właściwie niedostępne, ale były na jednym stoisku do kupienia na sztuki...oszalałam, będę ścigać...

W pracy zrobiliśmy już ok.70 kartek świątecznych. A teraz przyszedł czas na to,ze by robić też w domu...Oto na wyzwanie w Szufladzie kartka o niestandardowym kształcie



I jeszcze jedna, sześciocentymetrowa bombeczka z lepionym ptaszkiem :) Też biała :) Do Szuflady oczywiście :)
to na tyle, jeśli chodzi o biele...za oknem jej brak, może to i lepiej zważywszy na 49 zakrętów :)

niedziela, 4 grudnia 2011

Bombka z ptaszkiem

W poszukiwaniu wrażeń wykonałam transparentną bombeczkę. To co prawda prekursorka, zrobiłam jeszcze jedną i w zanadrzu mam ich jeszcze kilka, ale niedziela to dobry czas, by w ogóle coś napisać, więc pokazuję to, co mogę, reszta niebawem.

Ścibolenie, to ostatnio mnie trochę opętało :)





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...