Felting, Felt, jewelery,Filc artystyczny, decoupage, biżuteria, scrapbooking i inne...

***

Nie trzeba mnie wyganiać, nie trzeba mnie odpychać!


Obejmę jabłoń za szyję, zacznę z jabłonią usychać,


zapłaczę nad agrestem, przejdę się malinami,


będą skurczone liście, jagody z czarnymi plamami.


Nie trzeba mnie wyganiać! Szparagi wyginą suche,


do grząd cienistych truskawek namówię ciotkę ropuchę.


Kazimiera Iłłakowiczówna "Licho"


Translate

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Shabby chic- rama

Na kolejne wyzwanie w Szufladzie dotyczące Fascynacji
Historia banalna...Jakiś czas temu, po nitce do kłębka, trafiłam na blog Sandy Foster, gdzie w całej okazałości można oglądać jej przepiękną chatkę i to, co do niej nabywa :)
Jako,że biały kolor i starocie nie schodzą z czołówki moich zainteresowań postanowiłam sama coś wymodzić.
Zgarnęłam ramę okienną...mieszkam blisko pól i nieużytków i zauważyłam ze różni tacy, nowobogaccy i ci, co oszczędzają na kontenerach na gruz, robią sobie tu i ówdzie niewielkie śmietniska wśród traw...brak słów jakie nadal buractwo panuje...no, ale wracając do rzeczy to rama jest właśnie z jakiegoś kolejnego usypiska gruzu.
Doprawiłam ją różami na papierze ryżowym i lekko podbieliłam, bo było odrobinkę zszarzałe.. Docięłam stare lustro, które wcześniej próbowałam ciąć do filców(oj, strachu się najadłam, bo ono zazwyczaj nie łamało się tak, jak cięłam) cięcie wyszło pomyślnie...
Drobna stylizacja i gotowe. Teraz stoi sobie na komodzie, ale czeka na toaletkę...nie pali się...








Krawędzie kwiatów takie porwane zostawiłam specjalnie...choć nie odcinają się tak kolorystycznie, jak na zdjęciach...

sobota, 18 czerwca 2011

miał być niewidzialny...

Szal typu cobweb...Jak go rozłożyłam to był prawie niewidoczny...ale po obróbce-miętoszeniu, żeby trzymał się mocno, to zyskał na widzialności.
Farbowałam tu: wełnę, tencel i silk laps. Gotowce to nici, jaśniejsze i ciemniejsze wełniane akcenty...
Do farby uniwersalnej rozrobionej w dużym słoiku wrzuciłam najpierw soli i włożyłam na chwilę tencel, potem dolałam octu i wrzuciłam jedwabne włókna. Włókna trzeba najpierw unurzać było w farbie, a potem w niej wymiętosić na folii, bo nie chcą nasiąkać...potem do słoika, zakręcić troszkę i do piekarnika :) Ten sposób ostatnio często eksploatuję, bo octowe opary zaczęły mi niszczyć (myślę,że to one) te metalowe żeberka w piekarniku...a eksperymenty wielokolorowe szczelnie muszę zakręcać w folię...To tyle o dzikich sposobach Licha barwienia :)

 Lewa strona z tencel,

 A prawa z silk laps w roli głównej i jedwabnymi nićmi...

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Tym razem brązowo

Dziś będzie nieco brązów, bo dawno już nic takiego tu nie było.
ten kołnierz powstał na życzenie...leży już sobie od jakiegoś czasu, bo wciąż nie miałam czasu na zdjęcia i całą resztę. Ciekawe, czy ta osoba pozna, ze to jest ten właśnie dla Niej i czy się spodoba...
Ręcznie farbowane jedwabne wstęgi, dodatki z koronek (słabo widoczne niestety)z cekinowych warkoczy, jedwabnych włókien i nici.





 A tak poza tym to jeszcze kwiatuch zrobiony na wyzwanie kolorystyczne do Szuflady

sobota, 4 czerwca 2011

karteczka

Jakoś tak moich kartek tu do tej pory nie było...zresztą trochę rzadko ostatnio je robię i nie mam też zdjęć tego, co idzie w świat...ale z racji projektowania do szuflady według mapki, to się w końcu pokusiłam o jakąś dokumentację przy tworzeniu...

Moja próba interpretacji wygląda tak:
A tak wygląda mapka...

Zdjęcie może nie najlepsze, ale wyznam, że kwiat powstał podczas porannej kawy w pracy- taki rytuał, że rano gromadzą się niewielkie grupki dyskusyjne i postanowiłam to wykorzystać...twórczo :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dexter...